Serce
obawia się cierpień [...] Powiedz mu, że strach przed cierpieniem
jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce
nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia...
Paulo Coelho
Witajcie.
Dziś chciałam Wam opowiedzieć o moich
refleksjach na temat pozytywnego myślenia, które propaguje się często i gęsto w Internecie. Fakt faktem, pozytywne myślenie bardzo pomaga w życiu, jednakże czy zdarzało Wam się próbować na siłę przywołać takie myśli by poczuć się dobrze, chociaż na chwilę, albo po to by nie psuć innym humoru, lub by nie zostać odrzuconym przez innych z powodu swoich własnych - nazwijmy
je - niefajnych myśli, które nazwę tutaj brzydko marudzeniem które czasem nazywamy także użalaniem się nad sobą? (Wybaczcie
mi proszę te nazwy. Mi osobiście bardzo się one nie podobają) Czy czasem zdarzają Wam się takie zachowania i myśli które nie pozwalają Wam się cieszyć życiem? Co o nich myślicie? Oceniacie je takimi słowami których użyłam wyżej? Jak się wtedy czujecie? Domyślam się że raczej gorzej niż lepiej i dlatego pewnie ich unikacie jak diabeł święconej wody? Jednak zachęcam Was do zajrzenia wgłąb siebie gdy pojawią się takie uczucia/emocje tzn. niezadowolenie, obawy, lęki,
frustracje itp. Warto zastanowić się dlaczego tak się czujemy tzn. co jest prawdziwym powodem tego że tak się właśnie czujemy, bez
zrzucania winy na innych za nasze uczucia. Zazwyczaj czujemy się tak z powodu
braków emocjonalnych. Z własnych doświadczeń wiem, że czasem może to świadczyć np. o braku miłości do samych siebie, braku akceptacji a czasem może świadczyć o tłumionej złości. (nawiasy
mówiąc,
tłumiona
złość może przerodzić się w malkontenctwo
lub agresję). Gdy dostrzeżemy prawdziwy powód naszego niekomfortowego w odczuwaniu
samopoczucia, będziemy mogli zaradzić na to odpowiednim dla nas ”lekarstwem” – zazwyczaj
będzie
to
akceptacja uczuć, których tak bardzo nie chcemy czuć z uwagi na nasze
własne ich oceny.
Pozwólmy sobie na uczuciowy dyskomfort – on także niczym małe dziecko potrzebuje przytulenia i ciepła naszego
serca. Wyobraźmy sobie że np. uczucie
obawy to mały, płaczący ja, który bardzo pragnie przyjęcia i przytulenia do mamy lub taty. Weźmy je tkliwie i z
szacunkiem w ramiona i otoczmy czule opieką i empatią naszego serca. Przecież nie chcemy by ten mały ja był nieszczęśliwy – zgadzacie się ze mną? Z doświadczenia wiem, że takie emocje nie trwają długo, nie są one wieczne. Gdy tylko obdarzymy je opieką i miłością - znikną, gdyż braki o których
pisałam,
zostaną uzupełnione. Im więcej będziemy uzupełniać sobie emocjonalne braki, pozytywne myśli same napełnią naszą duszę i serce a uśmiech i radość nie będzie nas opuszczał do końca naszych dni, gdyż właśnie wtedy zaczniemy przyciągać do nas to czego
faktycznie oczekujemy.
Przytulając miłością Wszystkich potrzebujących, życzę każdemu z osobna powodzenia.
Sorek
Dominika Ewa

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz