wtorek, 20 sierpnia 2013

CO Z TYM POZYTYWNYM MYŚLENIEM?



Ser­ce oba­wia się cier­pień [...] Po­wiedz mu, że strach przed cier­pieniem jest straszniej­szy niż sa­mo cier­pienie. I że żad­ne ser­ce nie cier­piało nig­dy, gdy sięgało po swo­je marzenia...

Paulo Coelho
Witajcie. 
Dziś chciałam Wam opowiedzieć o moich refleksjach na temat pozytywnego myślenia, które propaguje się często i gęsto w Internecie. Fakt faktem,  pozytywne myślenie bardzo pomaga w życiu, jednakże czy zdarzało Wam się próbować na siłę przywołać takie myśli by poczuć się dobrze, chociaż na chwilę, albo po to by nie psuć innym humoru, lub by nie zostać odrzuconym przez innych z powodu swoich własnych - nazwijmy je - niefajnych myśli, które nazwę tutaj brzydko marudzeniem które czasem nazywamy także użalaniem się nad sobą? (Wybaczcie mi proszę te nazwy. Mi osobiście bardzo się one nie podobają) Czy czasem zdarzają Wam się takie zachowania i myśli które nie pozwalają Wam się cieszyć życiem? Co o nich myślicie? Oceniacie je takimi słowami których użyłam wyżej? Jak się wtedy czujecie? Domyślam się że raczej gorzej niż lepiej i dlatego pewnie ich unikacie jak diabeł święconej wody? Jednak zachęcam Was do zajrzenia wgłąb siebie gdy pojawią się takie uczucia/emocje tzn. niezadowolenie, obawy, lęki, frustracje itp. Warto zastanowić się dlaczego tak się czujemy tzn. co jest prawdziwym powodem tego że tak się właśnie czujemy, bez zrzucania winy na innych za nasze uczucia. Zazwyczaj czujemy się tak z powodu braków emocjonalnych. Z własnych doświadczeń wiem, że czasem może to świadczyć np. o braku miłości do samych siebie, braku akceptacji a czasem może świadczyć o tłumionej złości. (nawiasy mówiąc, tłumiona złość może przerodzić się w malkontenctwo lub agresję). Gdy dostrzeżemy prawdziwy powód naszego niekomfortowego w odczuwaniu samopoczucia, będziemy mogli zaradzić na to odpowiednim dla nas ”lekarstwem” – zazwyczaj będzie to akceptacja uczuć, których tak bardzo nie chcemy czuć z uwagi na nasze własne ich oceny. Pozwólmy sobie na uczuciowy dyskomfort – on także niczym małe dziecko potrzebuje przytulenia i ciepła naszego serca. Wyobraźmy sobie że np. uczucie obawy to mały, płaczący ja, który bardzo pragnie przyjęcia i przytulenia do mamy lub taty. Weźmy je tkliwie i z szacunkiem w ramiona i otoczmy czule opieką i empatią naszego serca. Przecież nie chcemy by ten mały ja był nieszczęśliwy – zgadzacie się ze mną? Z doświadczenia wiem, że takie emocje nie trwają długo, nie są one wieczne. Gdy tylko obdarzymy je opieką i miłością - znikną, gdyż braki o których pisałam, zostaną uzupełnione. Im więcej będziemy uzupełniać sobie emocjonalne braki, pozytywne myśli same napełnią naszą duszę i serce a uśmiech i radość nie będzie nas opuszczał do końca naszych dni, gdyż właśnie wtedy zaczniemy przyciągać do nas to czego faktycznie oczekujemy.
Przytulając miłością Wszystkich potrzebujących, życzę każdemu z osobna powodzenia.

Sorek Dominika Ewa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz