wtorek, 18 czerwca 2013

PIEPRZYĆ OGRANICZENIA! ONE NIE ISTNIEJĄ!


”Mądrość niektórych ogranicza się do ograniczania mądrzejszych”
Władysław Grzeszczyk

 Tak, od dziś – właśnie od dziś - pieprzę ograniczenia – i nie od jutra i nie od poniedziałku (by się psychicznie może do tego przygotować). Tak po prostu i na zawsze. Kto mi tego zabroni? W nosie mam wszelkie zakazy, nakazy i zasady, które przychodzą do mnie ”z góry”. Szczerze w dupie mam Ustawy, Rozporządzenia i Kodeksy i serdecznie im w dniu dzisiejszym dziękuję i żegnam, a w to miejsce ”wkładam” własne przepisy moralne i etyczne własnego serca. Dobrze wiem co robię – jestem za siebie odpowiedzialna i świadoma jestem wszystkich własnych działań. Umiem przyznać się do błędu, do porażki i przeprosić kiedy trzeba i kogo trzeba. Żyję w zgodzie ze sobą i to jest właśnie dla mnie najważniejsze. Wiem czego pragnę dlatego nieustępliwie i wytrwale dążę do celów które gorąco pragnę osiągnąć i nic mi w tym nie jest w stanie przeszkodzić! Dlatego pieprzę serdecznie od dziś wszelkie ograniczenia!  Wiem jak się zachowywać by nie krzywdzić nikogo po drodze do celu który sobie założyłam i dlatego zawsze wiem że postępuję słusznie. Jestem panią własnego życia i nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć, kogo słuchać lub do czego się dostosowywać! Owszem – są ludzie którzy mają większe doświadczenie ode mnie we wszelkich dziedzinach życia i szanuję ich – bo każdy z nich ma własną misję do spełnienia na Ziemi i każdy z nich mniej lub bardziej na pewno pomoże mi pośrednio lub bezpośrednio osiągnąć cel aczkolwiek sama wiem najlepiej co jest dla mnie dobre lepsze czy najlepsze i nikt tego bardziej ode mnie nie jest w stanie wiedzieć. Gorąco pragnę odnosić sukcesy i spełniać marzenia na które w pełni zasługuję, bo wiem że jestem warta tego a nawet więcej. Dlatego od dziś moje motto życiowe brzmi: ”PIEPRZYĆ OGRANICZENIA! – one nie istnieją. Najważniejsze jest serce!”

Oto kilka przykładowych punktów mojej nowej filozofii od dziś:
  • Pieprzę to - nie zawsze musi mi się wszystko udawać – lubię dostawać czasem po tyłku. Dzięki temu po pierwsze mogę się czegoś nauczyć a po drugie - dzięki temu wiem że żyję, doświadczam, próbuję i się mimo wszystko nie poddaję i wtedy mogę być z siebie dumna.
  • Pieprzę to – nie muszę dziś robić tego co mogę zrobić jutro – świat się nie zawali gdy jutro odkurzę mieszkanie albo pozmywam naczynia
  • Pieprzę również to że komuś może się nie podobać to co robię lub nie robię – sama ze sobą czuję się bosko – więc mam to w nosie czy komuś to przeszkadza czy nie. Jeśli ktoś ma ochotę się do mnie przyłączyć – zapraszam, nadąsanych i oceniających mnie i moje postępowanie traktuję miłością i wdzięcznością za ich istnienie bo właśnie dzięki nim wiem jaka nie chcę być.
  • Pieprzę przywiązanie do pieniędzy i wieczne martwienie się o nie i żyję tak jakby w ogóle mi ich nie brakowało
  • Pieprzę robienie tego na co nie mam ochoty. Znam swoje obowiązki i wiem co należy zrobić – mam swój wewnętrzny kodeks który nie pozwala mi robić czegoś co jest wbrew moim wewnętrznym zasadom. Jedną z zasad jest ”nie ignorowanie osób które kocham”. Jeśli naprawdę kocham to pragnę szczęścia tych osób. Ich potrzeby są moimi potrzebami.
  • Pieprzę gonitwę za szczęściem. Mogę czuć się nieszczęśliwa z wielu powodów, ale nie potrzebuję powodu by czuć się szczęśliwa

WCHODZISZ W TO ZE MNĄ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz